Szarpani, cali w deszczach,
Wzburzeni, niespokojni
Wracają, wyruszają
Na niewidzialne wojny.
I szarpią ich, i sieką
Niewidzialne mary,
Aż wreszcie któryś spyta,
Jak zmilcza się koszmary.
Mieć żelazną skrzynię
Głęboko pod żebrami.
W niej kilka dużych świec,
Lub mały srebrny piec
Ze złotymi haftami.
W drzwiach skrzyni
Klucz z platyny
I kobaltowy zamek.
sobota, 20 lutego 2010
Skrzynia
15:29 — Agnieszka — 0 komentarze
Subskrybuj:
Posty (Atom)